poniedziałek, 26 czerwca 2017

Hit czy Kit? #1 - podsumowanie Majowego pudełka Shinybox

Witajcie Kochani!
Przeliczyłam się z lekka i post pojawia się z poślizgiem (tak, wiem...). Ważne jednak, że dziś się pojawia!
Właśnie ten wpis rozpocznie na moim blogu nową serię "Hit czy Kit" w którym będę po 4 tygodniach opowiadać jak wypadły w teście kosmetyki z pudełeczka Shinybox. Jako, że minęły już 4 tygodnie od OpenBoxa majowego pudełka, mam już opinię na temat znajdujących się w nich kosmetyków. To co? Zaczynamy!

O ile otwierając pudełeczko i przeglądając produkty bardzo się cieszyłam o tyle podczas stosowania niektórych produktów miałam mieszane uczucie... Marka, która znam i lubię okazała się być totalnym bublem, produkt którego byłam dość ciekawa okazał się kosmetykiem typu : meh.... Produkt mający odmłodzić zadziałał w zgoła odmienny sposób. Jednak znalazło się też światełko w tunelu (które nie było pociągiem :) ) Od czego by tu zacząć? Może od produktu, którego osobiście nie testowałam. Mamo - dziękuję za pomoc :)

Co znajdujemy w broszurce: "Maseczka bogata w składniki aktywne. Nowoczesna formuła spłyca zmarszczki i poprawia owal twarzy. Ekstrakt z dzikiej róży to bogate źródło witaminy C, która wyrównuje koloryt skóry oraz dogłębnie ją odżywia i regeneruje. Działa liftingująco, stymuluje syntezę elastyny oraz poprawia jędrność i sprężystość skóry."
Jak produkt się sprawdził: Produkt tak regeneruje i odżywia skórę, że z tą skórą nie można dojść później do ładu. Oj, załatwiłam moją mamę... wysypka, swędząca skóra. Zdecydowane NIE. Niby Herbal, niby Nature a tutaj wielkie rozczarowanie i uczulenie w prezencie. Być może inne maseczki takie nie są, albo nie każda skóra zareaguje w taki sposób. Na dzień dzisiejszy - KIT.

Kolejnym produktem będą saszetki z Synchroline. 
Co znajdujemy w broszurce: "Dermokosmetyki Synchroline to produkty stworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych. W skład pakietu wchodzą: Krem anti-aging z witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastycnzności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+"
Jak produkt się sprawdził: Już w poprzednim poście napisałam, że to będzie (i jest) produkt typu "Meh...". Dlaczego? Generalnie z Shinyboxem "znamy się" od początku. Wtedy kilkukrotnie miałam okazję próbować tych samych pakowanych po 4 próbek dermokosmetyków Synchroline. Liczyłam na coś innego niż te znane mi już próbki. Niestety nie miałam okazji testować ich 4 tygodnie. Nie wypowiem się konkretnie na ich temat ponieważ fizycznie nie mam jak tego zrobić. Próbka jak próbka - po 1 użyciu nie wiele wiemy ;) 

Kolejnym produktem właśnie z tej kategorii "meh" jest (werble)... szampon!
Co znajdujemy w broszurce: "Szampon do włosów Argan Smooth wzbogacony w bogate przeciwutleniacze, marokański olej arganowy, który głęboko nawilża i odżywia włosy nadając im jedwabistą miękkość i połysk. Zawiera proteiny jedwabiu, dzięki którym włosy są silnie nawilżone i zdrowe każdego dnia. Odpowiedni dla każdego rodzaju włosów."
Jak produkt się sprawdził: I lubię ten kosmetyk i nie lubię. Lubię bo ładnie pachnie, bo jest wydajny,  bo to coś nowego co mogę przetestować... A nie lubię bo praktycznie na moich włosach się nie pieni a sama aplikacja szamponu jest na prawdę bardzo ciężka. Wiecie ile muszę się nawyciskać aby z tuby wyszła odpowiednia ilość produktu? Plusy i minusy... Raczej drugi raz nie kupiłabym tego produktu mimo iż wiem, że ten produkt znajdzie sporą rzeszę "fanów" :)

A teraz coś, co okropnie mnie rozczarowało. Na prawdę znam i lubię tę markę, aczkolwiek ten produkt to moim zdaniem nieporozumienie... 
Co znajdujemy w broszurce: Matująco - nawilżający żel krem pomoże skutecznie uporać się z niedoskonałościami skóry mieszanej, tłustej, błyszczącej takimi jak: rozszerzone pory, zaskórniki i przebarwienia. Redukuje błyszczenie, wygładza skórę, zmniejsza widoczność porów oraz rozjaśnia przebarwienia."
Jak produkt się sprawdził: Jak dobrze, że te 4 tygodnie testowania już minęły! Męczył mnie okrutnie ten kosmetyk... Od razu pragnę sprostować: to, że ten produkt jest dla mnie wielkim nieporozumieniem i bublem, nie oznacza iż Wam się nie sprawdzi. Każdy ma inne potrzeby, każdy ma inną cerę. Jeśli to mamy wyjaśnione, to teraz sobie ponarzekam :P Nie matuje, nie redukuje błyszczenia (wręcz je wzmaga!)... co do zmniejszenia widoczności porów - jedne faktycznie były mniej widoczne, inne były jakby bardziej widoczne.. A co do rozjaśnienia przebarwień - myślę, że każdy zwracał bardziej uwagę na to, ze moja skóra świeci się jakbym wysmarowała się wazeliną niż na jakieś znikome przebarwienia... I jeszcze ten zapach... No nie :( wiecie czy mi to pachnie? Po tych kilku tygodniach już wiem... Patyczkiem od lodów.. serio. Pomyślcie sobie, że cały dzień czuć od Was drewnianym patyczkiem od loda. Serio CAŁY dzień, ten zapach nie znika! Jak dla mnie jeden wielki niewypał, kit i nieporozumienie. A tak liczyłam na produkt tej marki. Na prawdę cenię sobie Bielendę! Jedyne co mogę powiedzieć dobrego - gdy używałam produktu pod makijaż (a próbowałam i na noc i na dzień) - mój podkład się nie rolował. Ale niestety wszystko świeciło się już po 45 minutach... 

Miłym zaskoczeniem tego pudełka okazało się być tzw. "fa w kulce" :P
Co znajdujemy w broszurce: "Linia Soft & Control to pierwsze dezodoranty od Fa, które łączą właściwości antyperspiracyjne i pielęgnacyjne. Unikalna technologia Dry Oil zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i nie wysusza wrażliwej skóry pod pachami. Niczym płatki kwiatów, otula skórę delikatnym, a zarazem trwałym zapachem, który utrzymuje się przez cały dzień."
Jak produkt się sprawdził: To na prawdę bardzo dobry produkt! Raczej nie używam produktów Fa. Ucieszyłam się, zwłaszcza że moja skóra przyzwyczaiła się do używanego antyperspirantu. Fa zgarnęło same ochy i achy. Po pierwsze jest niesamowicie wydajny (stosuję rano i wieczorem a zużycie przez 4 tygodnie to niecała 1/3 opakowania), pięknie pachnie, ładnie odświeża, skóra pod pachami się nie poci, jest delikatna i nie ma podrażnień (jak to niekiedy bywało z moją skórą podczas stosowania innych produktów). Stosunek ceny do jakości na ogromny plus. Jestem szczerze zadowolona z tego produktu. Kto by pomyślał, że tak ucieszę się ze zwykłej kulki pod pachę... :) A jednak :) Dla mnie Hit, polecam :) 

I produkt chyba najbardziej wyczekiwany a zarazem najdroższy z całego majowego pudełeczka:) Słyszałam o nim różnorakie opinie. A to, że zatyka pory, a to że skład wcale nie jest taki Eko... Jak mi się sprawdził? 
Co znajdujemy w broszurce: "Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywce o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, jednocześnie poprawiając jej elastyczność i zapewniając intensywne nawilżenie cały dzień. Krem jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych takich jak olej z awokado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. Aż 98,85% składników jest pochodzenia naturalnego."
Jak produkt się sprawdził: Dla takich produktów warto kupować Shiny :) Jestem zachwycona! Nie zauważyłam zapychania porów, skóra była cudownie nawilżona, jedwabista... Makijaż nałożony na ten krem był perfekcyjny. Moja skóra promieniała po każdym użyciu tego kremu! Produkt jest wydajny, po 4 tygodniach mam jeszcze coś w tubce ;) co prawda wcześniej produkt był bardziej treściwy? Teraz jakby wytrąciła się z niego jakaś woda bądź olejek.... Jednak nie przeszkadza to mojej skórze a to jest chyba najważniejsze ;) Krem wg mnie bardzo ładnie pachnie - mój narzeczony (tak! zaręczyliśmy się :) ) twierdzi, że pachnie ziemią :P Dla mnie to zapach olejków, werbeny i może paproci? Coś mniej więcej w ten deseń... ;) Na pewno skuszę się raz jeszcze na ten krem i inne produkty tej firmy. I mam ogromną nadzieję, że produkty firmy Naobay znajdą się jeszcze w pudełeczkach Shiny. Dla mnie ten produkt to ogromny HIT tego pudełka :) Shiny, dziękuję że mogłam go przetestować! :)

Jesteście zaskoczeni finałem testowania? Testowaliście któryś z tych produktów? Jeśli tak to jakie są Wasze odczucia? 
Zapraszam Was do rozmów pod postem - Wy też tworzycie w-fotelu :) Rozmawiajmy, dzielmy się opiniami. Od tego jest to miejsce! :)
Ściskam Was mocno!

6 komentarzy :

  1. Wrażenia Bardzo pozytywne zapraszam do odwiedzania mojego bloga ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawił mnie szampon Argan, ale po Twojej opinii i informacji o ciężkiej aplikacji i małym pienieniu to już nie jestem pewna, czy go chcę, a dla samego zapachu to raczej nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz of jakiegos czasu zastanawialam się and wyprobowaniem productow firmy NAOBAY, a po Twojej recenzji chyba wybiore się na zakupy:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Love your post dear ♥
    If you want check out my blog.I write about fashion,beauty and lifestyle . Maybe we can follow each other and we can be great blogger friends !

    http://herecomesajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja najchętniej widziałabym u siebie ten szampon :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :) Za każdy się odwdzięczę!
Jeśli spodobał Ci się mój blog - zachęcam do obserwowania. Poinformuj mnie o tym a na pewno zaobserwuję Twojego bloga :)