niedziela, 11 listopada 2018

Yankee Candle - Sugared Cinnamon Apple. Jesienny zapach apetycznej szarlotki


      Pieczone jabłko z cynamonem, szarlotka czy też jak kto woli jabłecznik - to smaki i zapachy które większość z nas kojarzy z jesienią. Nie bez powodu twórcy świec zapachowych wkładają tę przyjemną kompozycję do swoich słoików. Ona się po prostu sprzedaje. Jest bezpieczna, lubiana przez sporą rzeszę ludzi i jest na swój sposób ciepła, dzięki czemu chętniej sięgniemy po taki zapach jesienią, gdy pogoda za oknami nie sprzyja wychodzeniu z domu. Sama łapię się na tym, że gdy przychodzi okres jesienno-zimowej pluchy i zawieruchy, z przyjemnością zapalam świecę której aromat przywodzi mi na myśl gorącą szarlotkę mojej mamy. I nie szkodzi że mam kilka podobnych kompozycji w kolekcji - nie mogę sobie odmówić kolejnego jabłka z cukrem i cynamonem.

     Tak też było i tym razem. Zapach Sugared Cinnamon Apple od Yankee Candle kupiłam nie z ciekawości acz z czystego sentymentu do zapachu. Jabłko z cynamonem uwielbiam, jego zapach kojarzy mi się z ciepłem domu rodzinnego; głównie dlatego widząc na etykiecie słoja napis świadczący o tym że w środku znajdę uwielbiany aromat, nie zastanawiałam się tylko czym prędzej wrzuciłam go do koszyka zanim nadeszłoby mnie jakieś poczucie winy.

     Z zapaleniem troszeczkę zwlekałam. Chciałam zacząć od mniej oczywistych jesiennych zapachów limitowanych (tak, ten zapach również należy do kolekcji limitowanej) a ten mi dobrze znany aromat słodyczy jabłka z dodatkiem cynamonu zostawiłam sobie na koniec. A szkoda że zwlekałam - zapach jest fantastyczny. Niby oczywisty a jednak tak przepiękny i otulający. 


"Przepyszne jabłko obtoczone w cynamonie i polane lukrowanym sosem waniliowym"

***

nuty głowy: słoneczna mandarynka, złota gruszka, skórki jabłek, zielone warzywa liściaste, słonecznik
nuty serca: jabłka Golden Delicious, jabłka Macintosh, cydr cynamonowy, kardamon, kwiaty dyni
nuty bazy: wanilia, gałka muszkatołowa, goździki

***

       Nut zapachowych  w tej kompozycji jest całe mnóstwo, jednakże mój nos wyczuwa tylko kilka z nich. Według mnie w słoiku zamknięto przepyszny zapach szarlotki z kremem na bazie bitej śmietany i wanilii. Aromat idealny na jesień jak również na zimę i święta. Klasyka ale jakże cudowna! Moc świecy - mogę spokojnie dać 7/10. Nie jest to zapach, który potrafi powalić na łopatki. Tworzy raczej ładne acz wyczuwalne tło, nie przyprawia o ból głowy. 

     Swój egzemplarz zakupiłam w sklepie Markowe Świece, który oprócz sklepu w internecie, znajdziecie stacjonarnie w Gdańsku na ul. Podmiejskiej 17. Zapraszam serdecznie - obsługa klienta jest fantastyczna, przesyłki pancerne - dostarczane z zawrotną prędkością :) Warto wspomnieć - przy każdych zakupach w sklepie internetowych otrzymujecie punkty, które możecie wymieniać na produkty dostępne na stronie. Super inicjatywa, prawda? Na koniec takie pytanie do Was moi drodzy - lubicie zapach szarlotki w świecach? 
  

wtorek, 6 listopada 2018

Yankee Candle - Brown Paper Packages. Czy brązowy papier do pakowania może ładnie pachnieć?


Nie wiem jak Wy, ale ja od dziecka kocham zapach książek oraz brązowego papieru. Zawsze gdy w moje ręce wpada nowa książka - muszę ją obwąchać (jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi). Nie mogłam się zatem powstrzymać, gdy kilka miesięcy temu zobaczyłam zapach od Yankee Candle - Brown Paper Packages. Czy świeca może oddać zapach papieru do pakowania?


To była chyba jedna z bardziej wyczekiwanych przeze mnie świec - już chyba wiecie dlaczego. Ale odstawmy kwestie upodobań, bo tu równie ważna była taka zwyczajna, ludzka ciekawość. Jak włożyć do słoika coś tak specyficznego żeby spodobało się większej części społeczności? Myślę, że dla producenta było to niemałe wyzwanie. Słyszałam różne opinie o tym zapachu, nawet takie "albo polubisz świecę albo ją znienawidzisz". Jeśli mamy się tak dzielić, a ja nie znoszę takich podziałów, to zdecydowanie jestem w pierwszej grupie.


"Odkryj magię świątecznych prezentów owiniętych w tradycyjny, brązowy papier i poczuj zaskakująco świeżą, pudrową kompozycję z subtelną, korzenną nutą."

* * *
nuty głowy: Nuty talku, aldehydy, cytrusy, migdały
nuty serca: Sproszkowane nuty talku, pelargonie, geranium
nuty bazy:  Nuty talku

MOC: 10/10
Waga: 623 g.
Czas palenia: do 150 h.
Linia: FRESH
cena: 109 zł
kupiona: Markowe Świece


Talk, dużo talku, ciepła, kremowości i zapachu charakterystycznego dla brązowego papieru - to wyczuwam w tej świecy. Takie ogromne pokłady ciepła, czegoś otulająco-kremowego, może odrobinę babcinego? Odpalając i wąchając ten zapach czuję się błogo i faktycznie trochę tak jak u babci. Odprężam się na całego i delektuję kremowością (jest w ogóle takie słowo? Powtarzam je już drugi raz i mam co do tego wątpliwości.) aromatu. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu świeca przypadnie do gustu - jest bardzo specyficzna. Do tego stopnia, że odradzałabym kupować ją na tak zwany pierwszy zakup świecowy. Jednak osoby lubiące niespotykane zapachy będą zachwycone (swoją drogą tak jak ja). Tak dziwnego i pięknego zarazem zapachu dawno nie miałam w swojej skromnej kolekcji. Na jesienne wieczory pasuje idealnie, ale traktuję go troszkę jak mojego świętego Graala świeczkowego - szkoda mi odpalać tej świecy, ma tak ciekawy aromat... Macie takie zapachy w swojej kolekcji? 


czwartek, 1 listopada 2018

Ostatni Miesiąc - Październik 2018

Długo zastanawiałam się, czy nie wrócić do serii, którą próbowałam wprowadzić na początku istnienia mojego bloga. Często jednak odkładałam ten pomysł ze względu na to, że brak czasu skutecznie mnie do tego zniechęcał. Z drugiej strony pamiętam, jak ciepło przyjęliście tę serię - to wciąż utwierdzało mnie w przekonaniu, że kurczę, warto. Postanowiłam jednak nieco zmodyfikować to, co tworzyłam kiedyś. Pamiętacie serię "oczami telefonu"? Powraca - odmieniona - ale najważniejsze że powraca ;)


Kiedyś serię publikowałam co tydzień, wrzucając Wam migawki z mojego życia, które uchwyciłam obiektywem mojego styranego życiem telefonu. Telefon styrany życiem pozostał więc co mogło się zmienić? Można rzec, że wszystko. Dlatego bierzcie coś ciepłego do picia, jakąś przekąskę - te wpisy będą na prawdę długie.

Kiedyś postanowiłam, że stworzę tutaj takie miejsce, w którym wszyscy będziemy czuć się dobrze, swobodnie. Chciałam stworzyć coś takiego, gdzie przeleję namiastkę siebie. Gdzie podzielę się z Wami tym co najbardziej lubię. Jeśli mam być szczera, to muszę się Wam do czegoś przyznać. Przez chwilę zbłądziłam wstawiając w większości suche (według mnie) recenzje. Oczywiście w stu procentach szczere - to nie zmieniło się nigdy (kiedyś postanowiłam sobie za punkt honoru pisać Wam wszystko bez owijania w bawełnę, gdy coś jest dobre - pisałam. Gdy było złe - waliłam prosto z mostu), natomiast posty były pisane nie w taki sposób, w jaki zawsze chciałam pisać. Każdy kiedyś idzie po rozum do głowy - tak też było i w moim przypadku. Dlatego powraca seria z fotografiami z mojego życia. Seria będzie nosiła nazwę "Ostatni Miesiąc" i toteż będzie w sobie zawierała - fotografie z całego miesiąca wykonane aparatem, telefonem... Tym co będę miała pod ręką. Dodatkowo kwestia świecoholictwa - upamiętniam też swoje miesięczne łupy. Oprócz tego postanowiłam dodać makijaże, które wyszły w danym miesiącu spod mojego pędzla, filmy które pojawiły się na moim kanle. Jednym słowem ujmę tutaj wszystko, co wydarzyło się w poprzednim miesiącu. Mam nadzieję, że przyjmiecie serię równie ciepło jak stare dobre "oczami telefonu", a ja będę miała swoje miejsce ze wspomnieniami :)


Październik był dla mnie miesiącem pod znakiem pracy. Nie wiem czy wiecie, ale właśnie w tym miesiącu minął mi rok, odkąd pracuję tu gdzie pracuję (niech ta informacja pozostanie moją słodką tajemnicą). Miesiąc ten był dla mnie również ważny z innych względów - mogłam wyżyć się artystycznie z okazji Halloween (którego osobiście nie obchodzę, ale mam frajdę z tworzenia charakteryzacji), jak również akurat w tym miesiącu miałam okazję uczestniczyć we wspaniałym przedsięwzięciu - kręciliśmy z moim psem reklamę. Działo się Kochani, oj działo!








Lizak miał okazję "stać się gwiazdą". Wiecie co mnie najbardziej wzruszyło? Fakt, że zwykły psiak uratowany przeze mnie 3 lata temu z ulicy po prostu zwyczajnie DAŁ RADĘ, a przy okazji sprawił radość całej ekipie na planie. Kochani, taki apel przy tej okazji - pomagajmy psiakom, dla których los nie był do końca łaskawy. Ja pomogłam - dałam Lizakowi dom, mam nadzieję że to najlepszy dom do jakiego mógł trafić. 


Jeśli jesteśmy w temacie Halloween - w tym roku zrobiłam 3 charakteryzacje. Dwie z nich (te, które widzicie powyżej na kolażu) możecie obejrzeć na moim kanale. Pokazałam tam krok po kroku jak stworzyć realnie wyglądającą bliznę i rozerwany uśmiech. Trzecią i ostatnią charaktryzację (zdjęcia poniżej) wykonałam jako pierwszą, nie uwieczniając jej na filmach. Zastanawiam się jaki macie stosunek do tego "święta". Obchodzicie? Czy może tak jak ja - lubicie tylko poszaleć z charakteryzacjami? 


Przyznam się, że jestem zadowolona ze swojej pracy, zwłaszcza że tego typu rzeczy robię "raz w roku". Sprawiło mi to przeogromną frajdę. Zwłaszcza, gdy byłam w trakcie tworzenia zdjęć a do drzwi zadzwonił kurier... ;) 


Nigdy nie wspominałam Wam o tym, jak bardzo kocham las i grzyby. Myślę, że to wszystko wiąże się z faktem iż prawie całe swoje życie spędziłam na wsi. Dlatego w październiku nie mogło zabraknąć wypadu na grzyby w moich rodzinnych stronach. 



Niestety - w październiku mój portfel wołał o pomstę do nieba... ;) Przydarzyło mi się kilka świecowych okazji, obok których nie mogłam przejść obojętnie. W tym czasie na rynku pojawiły się również limitowanie świece Yankee Candle oraz świece z regularnej kolekcji - tych jeszcze nie udało mi się dorwać. Musiałam wybierać - świece albo dach nad głową, świece pojedynek przegrały bo jak widzicie, mam dach nad głową - inaczej post by nie powstał;) 

 Dwa wycofane zapachy od Yankee Candle. 1. Icicles, 2. Pain Au Raisin czyli słynna BUŁA

I Yankowe nowości - jeśli mam być szczera, to inaczej wyobrażałam sobie te zapachy. Ale co o nich sądzę, prawdopodobnie dowiecie się już niedługo z filmu o limitkach na zimę. Mówiłam Wam jak bardzo lubię nagrywać tego typu tematykę? 
Ach! Zapomniałabym - te trzy świece kupiłam oczywiście na mojej ulubionej stronie Markowe Świece




W tym miesiącu od Markowych Świec otrzymałam przemiłą niespodziankę :)



Także jak widzicie - moja kolekcja wzbogaciła się o 6, a w zasadzie o 7 świec - Pain Au Raisin zakupiłam w 2 egzemplarzach. Dodatkowo 2 samplery zapachów, które niestety schodzą w 2019 roku. Ubolewam strasznie... Osobiście uważam, że Yankee Candle troszeczkę robi sobie do własnego gniazda rezygnując z na prawdę fantastycznych zapachów. Szkoda, wielka szkoda.

Październik to również czas spędzony z rodziną, czas spacerów w rodzinnych stronach. Kocham wieś - kiedyś, gdy byłam młodsza, zdarzały się momenty gdy okropnie narzekałam na życie na wsi. Wiecie jak to jest... Wszyscy znajomi ze szkoły średniej spotykali się po zajęciach a ja nie mogłam w tym uczestniczyć, bo najczęściej nie miałam możliwości powrotu do domu... Wysłuchiwanie głupich komentarzy na temat pochodzenia też dawały mi się we znaki. I przyznam się, że ludzie się zmieniają. Teraz mam zupełnie inne podejście do wsi. Mogę spokojnie powiedzieć, że to jest moje miejsce na ziemi. 


Ukochany dąb i dwa bażanty


Nie tylko ja kocham ten Dąb :) Tyle fantastycznych wspomnień wiąże się z tym drzewem. Macie takie swoje miejsca, które kryją w sobie setkę wspomnień? U mnie to właśnie jedno z takich miejsc. 

1. Rodzice i Lizak na spacerze / 2. Z bratem 

Myślę, że ten wpis nie może obejść się bez zdjęcia typu selfie. Dwa obok siebie - bez makijażu i z makijażem, który robię sobie najczęściej. Zdjęcia bez filtra ;) Drogie Panie - Często się malujecie?


W tym miesiącu miałam w planach zrobienie sporej ilości zdjęć na bloga. Najczęściej wygląda to tak, że rozkładam się z tłem i dodatkami, robię kilkanaście zdjęć do postów "na zapas" (tak, wykorzystuję każdą wolną chwilę na zdjęcia) po czym na podstawie tych zdjęć i moich zapisków tworzę dla Was posty. Jednak nie zawsze ta praca jest tak łatwa jakby się wydawało. Mam w mieszkaniu małego kudłatego pomagiera. Sami zobaczcie jak wygląda robienie zdjęć w jego towarzystwie.


 Dyniowe poruszenie ;)

Ale mimo tego, że czasem przeszkadza mi w pracy i tak jest wspaniałym psem.


A jeśli chodzi o kanał na Youtube - w październiku po raz pierwszy nagrałam film z gościem specjalnym. Efekt naszej pracy będziecie mogli oglądać w pierwszą środę listopada :) Będzie zabawnie, gwarantuję :) Swoją drogą, przyznajcie się - Kto subskrybuje mój kanał? ;)


Kończąc zachęcam Was do subskrybowania mojego kanału Youtube - będę bardzo wdzięczna jeśli do mnie dołączycie :) Filmy pojawiają się tam raz w tygodniu - w każdą środę :)

Kochani, dobrnęliśmy do końca podsumowania października. Jestem bardzo ciekawa tego, czy taki post przypadnie Wam do gustu. Ściskam Was bardzo serdecznie i już dziś zapraszam na kolejne podsumowanie miesiąca ;)